Barnet 0-4 Arsenal (0-3)

kakao Aktualności Podziel się opinią

Dzis odbyl sie pierwszy przedsezonowy sparing zespolu Arsenalu, których przeciwnikiem bylo Barnet. Kanonierzy gladko ograli swój klub filialny 4-0, ale samo spotkanie bylo bardzo nudne. Goscie przez cale 90 minut dominowali na boisku i gdyby tylko sie bardziej postarali, wynik bylby o wiele wyzszy.

 

Spotkanie rozpoczelo sie od mocnego ciosu. Dwójkowa akcja Rosicky-Arszawin i ten drugi znalazl sie w sytuacji sam-na-sam z bramkarzem druzyny przeciwnej. Rosjanin pewnie minal golkipera i umiescil futbolówke w pustej bramce. Dwie minuty pózniej moglo byc juz 2-0. Jay Emmanuel Thomas groznie przymierzyl z okolicy szesnastego metra, ale tym razem bramkarz gospodarzy zdolal obronic mocne uderzenie.

 

W jedenastej minucie Kanonierzy znowu staneli przed szansa na podwyzszenie rezultatu. Arszawin na prawo do Frimponga, a ten poslal laciata do wychodzacego Simpsona. Anglik byl o krok od zdobycia gola, ale pewnie interweniowal bramkarz Barnet. Piec minut pózniej podopieczni Arsene Wengera dopieli swego. Ogromne zamieszanie w polu karnym gosci wykorzystal Jay Simpson, który uderzyl na bramke bez przyjecia, po idealnym podaniu od Jacka Wilshere’a.

 

Mimo tego, ze Kanonierzy prowadzili juz 2-0, to wciaz bylo im malo. W 18 minucie na samodzielny rajd zdecydowal sie Jack Wilshere i chwile pózniej uderzyl z dystansu. Tym razem uderzyl minimalnie nad bramka. Trzy minuty pózniej moglo byc 3-0. Jay Simpson stoczyl powietrzny pojedynek z bramkarzem gospodarzy, a futbolówka spadla prosto pod nogi niepilnowanego Vermaelena. Belg stanal przed pusta bramka i trafil… prosto w nogi wracajacego obroncy.

 

Przez kolejne minuty gra toczyla sie glównie w srodkowej czesci boiska. Oczywiscie wciaz dominowali goscie, ale gospodarze takze szukali swojej szansy. Ich akcje jednak zawsze konczyly sie na linii defensywnej Arsenalu.

W 31 minucie na kolejna indywidualna akcje zdecydowal sie Arszawin. Mocny strzal z dystansu, ale ponad bramka. Cztery minuty pózniej przed szansa stanal Wilshere, który otrzymal podanie od bardzo aktywnego w dzisiejszym meczu Arszawina, Mlodziutki Anglik jednak uderzyl tuz obok lewego slupka bramkarza Barnet.

 

Mjaly kolejne minuty, a Kanonierom wciaz bylo malo. W 39 minucie strzalu z dystansu spróbowal Tomas Rosicky, jednak minimalnie sie pomylil. Po trzech minutach, przed kolejna dogodna sytuacja znalazl sie Arszawin. Rosjanin zwiódl kilku rywali i uderzyl z okolicy szesnastego metra. Futbolówka zatrzymala sie jednak na poprzeczce. Kanonierów to wcale nie zniechecilo, bo nie minela minuta, a juz z dystansu przymierzyl Rosicky. Jak pech to pech, tym razem ponad bramka.

 

W 45 minucie podopieczni Arsene Wengera w koncu wykorzystali nadarzajaca sie okazje. Tym razem z kontratakiem wyszedl Andriej Arszawin, który odegral na lewe skrzydlo do wybiegajacego Wilshere’a. Anglik zbiegl do srodka i wylozyl pilke prosto do Simpsona, który strzalu do pustej bramki nie mógl zmarnowac.

 

Do przerwy bylo 3-0. Kanonierzy calkowicie zdominowali zespól gospodarzy, jednak nie potrafili wykorzystac nadarzajacych sie sytuacji. Gdyby graczom Arsenalu towarzyszyla dzis wieksza skutecznosc, do przerwy byloby co najmniej 5-0. Na druga polowe wyszla zupelnie inna jedenastka. W tym takze nowy nabytek Arsenalu – Marouane Chamakh. Warto podkreslic, ze od pierwszych minut gral inny nowy gracz Kanonierów – Laurent Koscielny.

 

Druga czesc spotkania od groznego ataku rozpoczeli goscie. Przed szansa na pokonanie bramkarza Barnet stanal Theo Walcott, jednak ten doskonale wybronil sytuacje jeden na jeden. Po tej akcji mielismy pierwszy w tym meczu rzut rozny. Do naroznika boiska podszedl Samir Nasri i dosrodkowal prosto na glowe Nacera Barazite. Mlodziutki Holender chcial wykorzystac swój wzrost i oddal grozny strzal glowa. Futbolówka jednak minimalnie przeleciala nad poprzeczka.

 

56 minuta to kolejna samodzielna akcja Walcotta. Tym razem Anglik huknal nad poprzeczka. Dwie minuty pózniej znów w roli glównej wystapil Theo Walcott. Tym razem zwiódl kilku rywali i wylozyl futboówke prosto pod nogi Chamakha. Marokanczyk strzelil jednak prosto w bramkarza gospodarzy.

 

Przez kolejne minuty nie dzialo sie zupelnie nic. Gra byla nudna i mozolna. Fakt, ze caly czas przewage mieli Kanonierzy, ale nie potrafili z niej skorzystac. Druzyna gospodarzy byla calkowicie bezradna.

 

W 68 minucie boisko opuscil Vito Mannone, a w jego miejsce pojawil sie Wojciech Szczesny.

 

W 75 minucie Samir Nasri ustalil wynik spotkania. Sytuacje wyprowacowal sobie calkowicie sam i wyszedl na spotkanie oko w oko z golkiperem rywali. Francuz znakomicie wyczekal beznadziejnie interweniujacego bramkarza i pokonal go leciutkim, ale technicznym strzalem.

 

Do konca spotkania wynik nie ulegl zmianie. Kanonierzy wygrali zasluzenie, jednak wynik powinien byc przynajmniej dwa razy wyzszy. Cztery bramki to zupelnie za malo, patrzac na ilosc niewykorzystanych sytuacji przez druzyne Arsene Wengera.

 

ARSENAL: Fabianski [45′ Mannone (68′ Szczesny)] – Traore (45′ Gibbs), Koscielny (45′ Miguel), Vermaelen (45′ Djourou), Nordtveit (45′ Eastmond) – Wilshere (45′ Nasri), Frimpong (45′ Henderson), Rosicky (45′ Lansbury) – Arszawin (45′ Walcott), Simpson (45′ Chamakh), Emmanuel-Thomas (45′ Barazite)

Dodaj komentarz