Sturm Graz 0-3 Arsenal Londyn (0-2)

kakao Aktualności Podziel się opinią

Kanonierzy pewnie uporali sie ze swoim dzisiejszym rywalem – Sturmem Graz. Spotkanie zakonczylo sie wynikiem 3:0 na korzysc gosci, ale sam jego przebieg byl bardzo, ale to bardzo nudny.

 

Pierwsza szanse na zdobycie bramki mieli podopieczni Arsene Wengera. Samir Nasri dosrodkowal z rzutu wolnego prosto na glowe Havarda Nordtveita, ale mlodziutki Norweg minimalnie chybil. Cztery minuty pózniej z kontratakiem ruszyli Austriacy. Prawoskrzydlowy druzyny gospodarzy dosrodkowal w pole karne, gdzie czekal Imre Szabics. Lukasz Fabianski zdolal jednak uprzedzic wegierskiego snajpera i pewnie przechwycil lecaca futbolówke.

 

W pietnastej minucie doskonalym podaniem zostal obsluzony Theo Walcott. Mlodziutki Anglik byl o wlos od strzelenia bramki, ale nawet gdyby ja zdobyl, ta i tak nie zostalaby uznana. Wczesniej rozglegl sie gwizdek sedziego, spalony.

 

Minute pózniej Kanonierzy dopieli swego. W polu karnym gospodarzy futbolówke stracil Theo Walcott. Jeden z obronców Szturmowców jednak zachowal sie na tyle nieporadnie, ze Samir Nasri nie mial problemów z jej odzyskaniem. Francuz zwiódl czuwajacego przy nim stopera, a nastepnie uderzyl po dlugim slupku bezradnego Gratzeia. 1-0 dla Arsenalu!

 

W 26 minucie Szturmowcy byli bardzo bliscy wyrównania. Po dosrodkowaniu z rzutu wolnego, lecaca pilke tracil Weinberger. Lukasz Fabianski na szczescie byl w tej sytuacji bardzo uwazny i pewnie zlapal zmierzajaca w jego kierunku futbolówke.

 

Osiem minut pózniej, Austriacy znowu spróbowali swoich sil w bezposrednim natarciu na bramke Fabianskiego. Tym razem jednak postanowili skorzystac z zabójczej broni, jaka jest kontratak. Imre Szabics pieknym podaniem obsluzyl Weinbergera, który najpierw zwiódl bezradnego Johana Djourou, a nastepnie znalazl sie w sytuacji sam-na-sam z polskim bramkarzem. Fabianski jednak byl bardzo dobrze ustawiony i bez wiekszych problemów zablokowal uderzenie Austriaka, który próbowal zaskoczyc Polaka strzalem w krótki róg.

 

Kolejne minuty to juz wylacznie dominacja Kanonierów. W 37 minucie Jack Wilshere pieknie dogral do Arszawina, a ten spróbowal przelobowac austrackiego golkipera. Nawet gdyby Rosjanin zdobyl bramke, to i tak nie zostalaby ona uznana. Arbiter znowu odgwizdal spalonego. Czy tym razem aby slusznie?

 

W 42 minucie solowa akcja chcial popisac sie Jack Wilshere. Mlodziutki Anglik zostal jednak nieprzepisowo powstrzymywany i sedzia odgwizdal rzut wolny z okolicy dwudziestego metra. Do lezacej na ziemi futbolówki pewnym krokiem podszedl Nasri, a nastepnie kapitalnym strzalem w okienko pokonal Gratzeia.

 

Dwubramkowe prowadzenie Kanonierów utrzymalo sie do konca pierwszej czesci spotkania. W przerwie Arsene Wenger postanowil poslac do gry wszystkich rezerwowych. Tak wiec Lansbury zastapil Nasriego, Eastmond zmienil Frimponga, Emmanuel-Thomas pojawil sie za Chamkha, Rosicky wszedl za Arshavina, w miejsce Vermaelena pojawil sie Koscielny, Gibbs zajal pozycje Traore, a w bramce za Lukasza Fabianskiego pojawil sie inny Polak – Wojtek Szczesny.

 

Pierwsze minuty drugiej czesci spotkania byly bardzo nudne. W 54 minucie Szczesny mial pierwsza sytuacje do zaprezentowania swoich umiejetnosci i bez zadnych klopotów obronil niegrozny strzal gospodarzy. Trzy minuty pózniej bylo juz 3-0. Jay Emmanuel-Thomas swietnie zwiódl kilku rywali i wylozyl pilke Lansbury’emu. Mlody Anglik bezproblemowo poradzil sobie z golkiperem rywali i pewnym strzalem umiescil pilke w siatce. Lansbury’emu jednak to nie wystarczylo, bo juz dwie minuty pózniej chcial zaliczyc kolejne trafienie. Tym razem szansy spróbowal z dystansu, ale bramkarz spisal sie nienagannie.

 

W 60 minucie kolejnym ladnym rajdem popisal sie JET. Tym razem sam chcial uderzyc na bramke gospodarzy, ale zostal zablokowany przez jednego z obronców. Minute pózniej boisko opuscil Jack Wilshere, a w jego miejsce ponownie na boisku pojawil sie Armand Traore. Tym razem jako pomocnik.

 

W 65 minucie kolejny raz indywidualnie próbowal zaszalec Emmanuel-Thomas. Po minieciu dwóch rywali, na jego przeszkodzie stanal… Theo Walcott. Gracz z numerem czternastym przejal bezpanska futbolówke i zbiegl bardziej na prawa strone, po czym uderzyl w boczna siatke.

 

Na kolejna sytuacje bramkowa musielismy czekac do 72 minuty. Wtedy to na samodzielny rajd zdecydowal sie Tomas Rosicky. Chwile pózniej reprezentant Czech huknal z dystansu, jednak na posterunku byl bramkarz gospodarzy.

 

Przez kolejne minuty nie dzialo sie zupelnie nic. W srodku pola wciaz dominowali Kanonierzy, jednak nie potrafili powaznie zagrozic Szturmowcom. Do konca spotkania utrzymalo sie wiec trzybramkowe prowadzenie gosci. Wynik moze cieszyc, chociaz niektórzy z pewnoscia oczekiwali nieco wyzszego zwyciestwa. Badz co badz, wynik cieszy. Tym bardziej, ze to dopiero przedsezonowe sparingi i zespól nie gral jeszcze z pelnym zaangazowaniem i w optymalnym ustawieniu.

 

Bramki: 16′ Nasri, 42′ Nasri, 57′ Lansbury (Emmanuel-Thomas)

 

ARSENAL: Fabianski (45′ Szczesny) – Traore (45′ Gibbs), Vermaelen (45′ Koscielny), Djourou, Nordtveit – Nasri (45′ Lansbury), Frimpong (45′ Eastmond), Wilshere (61′ Traore), Walcott – Chamakh (45′ Emmanuel-Thomas), Arszawin (45′ Rosicky)

Dodaj komentarz