Michal Pol specjalnie dla Gunners.com.pl & ArsenalPoland.com!

Nolimits Aktualności 19 Komentarze

Ruszyl nowy sezon Premiership. Letnie przetasowania kadrowe juz za nami, teraz pozostaje nam tylko emocjonowac sie kolejnym ligowym sezonem. W zwiazku z tym jako redakcja Gunners.com.pl & ArsenalPoland.com poprosilismy dziennikarza Sport.pl, publicysty „Gazety Wyborczej”, eksperta nSport – Michala Pola o udzielenie nam odpowiedzi na kilka pytan dotyczacych zakonczonych lub dopiero zblizajacych sie wydarzen. Zapytalismy równiez o jego poczatki w zawodzie dziennikarza, jak i codzienny trud w tym zawodzie. Zapraszamy do lektury oraz obejrzenia krótkiego filmiku.

 


Jak zaczela sie Twoja kariera dziennikarska? Dlaczego zdecydowales sie pójsc wlasnie taka droga? Przypadek, przymus, czy moze pasja?

 

Michal Pol: Witam serdecznie wszystkich odwiedzajacych serwis Gunners.com.pl. To byl totalny przypadek, ze zostalem dziennikarzem. Studiowalem wtedy na filologii klasycznej, byl 1994 rok i po prostu znalazlem ogloszenie w „Gazecie Wyborczej”, ze jest nabór do dzialu sportowego. Ze mna na studiach byly dwie dziewczyny, które równiez dostaly sie do „Gazety Wyborczej” – byly sekretarkami. Pamietam, ze byla fantastyczna atmosfera, mlodzi ludzie, wszystkie te wielkie legendy dziennikarstwa, legendy opozycyjne m.in. Adam Michnik. Ja sie strasznie chcialem dostac do tej gazety, bylo mi obojetne, do jakiego dzialu i poszedlem na ten konkurs. Trzeba bylo znac bardzo dobrze dwa jezyki obce, w moim przypadku byl to angielski i niemiecki. Tam trzeba bylo tlumaczyc depesze, byl równiez test na znajomosc realiów sportowych, gdzie… po tylu latach moge sie do tego przyznac – sciagnalem odpowiedz od kolegi [Olgierda Kwiatkowskiego], który równiez zostal przyjety. Nie wiedzialem co to jest Wielka Krokiew! Wtedy to byl czas „przedmalyszowy” i w ogóle nie interesowalem sie skokami narciarskimi, kompletnie z niczym mi sie to nie kojarzylo. Jedyne skojarzenie to jakis element w bolidzie Formuly 1. Wielka Krokiew… moze cos w zawieszeniu? No i szczesliwie zostalem przyjety. A jeszcze moje szczescie polegalo na tym, ze gazeta nie szukala ludzi po dziennikarstwie tylko wlasnie takich mlodych ludzi ze studiów. Specjalnie dla nas zorganizowala warsztaty ze wszystkimi najlepszymi dziennikarzami ze wszystkich dzialów. Akurat dolaczylem w trakcie zimowych igrzysk olimpijskich w Lillehammer, wiec od razu musialem pisac bardzo wiele tekstów z agencji, z telewizora. Te trzymiesieczne warsztaty w dziale reportazu to byla tak solidna porcja wiedzy praktycznej, ze przez 5 lat samego dziennikarstwa bym sie tyle nie nauczyl. Takze mialem wtedy wielkie szczescie.

 

Prosze opowiedziec w kilku slowach o swojej karierze dziennikarza. Co trzeba zrobic, by stac sie Michalem Polem? Jakies rady dla poczatkujacych dziennikarzy?

 

MP: Nie mam jakichs szczególnych rad, bo cala moja droge dziennikarza zawdzieczam w duzej mierze przypadkowi. Ja niczego nie planowalem, dzieki szczesliwym zbiegom okolicznosci wszystko sie tak plotlo. Zaczynalem w czasach jeszcze przedinternetowych. Niektórzy sobie pewnie nie wyobrazaja nawet, ze moglo kiedys nie byc internetu, ale go nie bylo! Ja pojechalem na swoja pierwsza wielka impreze – Mistrzostwa Europy w Anglii w 1996 roku tylko dlatego, ze mialem- i dalej mam – ciocie w Londynie. Moglem u niej mieszkac, dzieki temu gazeta mogla wyslac jednego takiego profesjonalnego reportera do Manchesteru, ale ja bylem tylko w Londynie i tutaj ogladalem mecze, stad równiez na meczu reprezentacji Anglii. To wygladalo tak, ze pisalem relacje z meczu dlugopisem na kartce. Równo z gwizdkiem musialem miec juz tytul i caly artykul przygotowany wczesniej. Po prostu tylko sobie go uzupelnialem patrzac na to, co sie dzieje na boisku i niemalze piec minut po ostatnim gwizdku sedziego bieglem z ta kartka do biura prasowego i tam za funta wysylalem to faksem, a w gazecie maszynistki to przepisywaly i mój tekst trafial do gazety. To w ogóle byly przedpotopowe czasy. Nie pisalem na maszynie, bo… nie, ale pewnie móglbym to pisac na maszynie, zeby bylo latwiej. To byly w ogóle czasy przedlaptopowe. Pamietam, pierwszy laptop, co to bylo.

 

Jesli chodzi o rady, dzisiaj sa zupelnie inne czasy. Dzisiaj pewnie gdybym jako mlody czlowiek przyszedl do „Gazety Wyborczej” to na pewno bym nie zostal przyjety. Wtedy to byly jeszcze takie czasy, ze wystarczylo znac bardzo dobrze jezyk i miec odrobine talentu. Dzisiaj jak mnie ktos pyta, przede wszystkim mlodzi ludzie, jak zostac dziennikarzem, to po pierwsze odradzam studiowanie dziennikarstwa. Uwazam, ze wszystkiego mozna sie nauczyc w praktyce. Naprawde, wystarczy rok albo jeszcze mniej w jakiejs redakcji, a lepiej rozszerzyc swoje horyzonty studiujac jakikolwiek inny kierunek humanistyczny. Dla mnie studiowanie dziennikarstwa to strata czasu, bo i tak warsztatu trzeba sie nauczyc – studia tego nie naucza. Po prostu trzeba nauczyc sie np. chodzic do zawodników i umiec prowadzic z nimi rozmowe. Dzisiaj mamy juz dziennikarstwo multimedialne, wiec trzeba umiec sie zachowac na wizji, nie zatkac sie, myslec. Mi to tez nie przyszlo od razu, ja praktykowalem w programie „Kawa czy herbata?” – w programie na zywo. Bylem zapraszany co tydzien, mialem takie pieciominutowe okienko sportowe i to mi pozwolilo otrzaskac sie z wystepami na zywo. Pamietam, ze przez pierwsze miesiace nie moglem w nocy spac, gdy zblizal sie dzien wystepu! Tak denerwowalem sie tych pieciu minut! Dzisiaj jestem w stanie wyjsc w kazdej chwili – jesli oczywiscie wiem o czym mam mówic. O pilce noznej, czy o sporcie… nie ma z tym wiekszego problemu. Radze jednak wszystkim mlodym ludziom, aby zakladali blogi, zeby sie wypisywali, zeby sobie studiowali cokolwiek. Jesli sa w liceum, to zeby pochlaniali jak najwiecej dobrej literatury, dobrych ksiazek, bo to jest bardzo wazne. Trzeba byc oczytanym, trzeba znac skojarzenia z literatura i filmem i jak mówilem, zeby sie rozpisywali o sporcie lub generalnie o wszystkim, co ich dotyczy i interesuje. Równiez zeby sobie zalozyli Twittera. To strasznie fajna rzecz, bo tam mozna znalezc sobie wiele linków do autorów róznych tekstów. Twittera ma takze prawie kazdy zawodnik, zwlaszcza na wyspach. To jest zabawne, kiedy na przyklad walczy Adamek z Kliczka, a ja sobie czytam co na ten temat pisze Michael Owen czy Joey Barton. Cesc Fabregas jest bardzo aktywnym Twitterowiczem. Dzieki temu poznalem tez wielu bardzo mlodych ludzi, których kompletnie nie znalem. Trafilem dzieki Twitterowi na ich blogi, takze polecam dzialalnosc w blogosferze.

 

Podczas swojej kariery dziennikarskiej na pewno spotkales wiele gwiazd futbolu, ale i nie tylko futbolu. Która osobe, który moment wspominasz najlepiej, najmilej?

 

MP: Wiecie jak to jest, dziennikarz z Polski zawsze musi sobie wywalczyc, wyszarpac takie spotkanie z gwiazda futbolu, no bo umówmy sie – wielkie gwiazdy pilki na slowo „Polska” nie reaguja tak jak na dziennikarzy z Anglii. Pamietam takie rozmowy w tlumie, gdzie trzeba bylo sie wepchnac z dyktafonem. Wtedy zadaje sie jedno, dwa, trzy pytania, wiec bardzo doceniam takie spotkania jeden na jeden lub w kilkuosobowym gronie np. trzech dziennikarzy i jedna gwiazda. Czesto na takie rozmowy zalatwiamy sponsorów. Podczas takich spotkan rzeczywiscie mozna sie czegos dowiedziec o danej osobie. Przykladowo Castrol zalatwil mi rozmowe z Cristiano Ronaldo. Polecialem do Madrytu i moglem sobie usiasc z nim i przekonac sie, jakim on jest sympatycznym gosciem, zupelnie nie zadnym gwiazdorem. To bylo tak, ze ze mna byli takze inni dziennikarze m.in. z Wietnamu i Chin. W ogóle nie zrozumielismy pytan dziennikarza z Wietnamu. Chociaz normalnie z nim rozmawialismy, to on byl tak przerazony tym, ze stanal oko w oko z bogiem futbolu, ze az nie byl w stanie wyartykulowac zadnego pytania. Cristiano go uspokajal, pomagal mu, ale ostatecznie nic z tego nie wyszlo. Dziennikarz z Chin chcial tak naprawde tylko tyle, zeby Ronaldo pozdrowil kibiców w Chinach. Byl równiez jakis czlowiek z moskiewskiego dziennika, który zadawal mu absurdalne pytania typu: „Cristiano, jaka ceche meska uwazasz za najwazniejsza?”. Cris odpowiadal „Nie wiem, nie zastanawialem sie nad tym”. Ja mu zadawalem tylko sportowe pytania i od razu po dwa, bo balem sie, ze zaraz skonczy sie nasz czas, a ci tutaj zadaja jakies pytania zupelnie nie do wykorzystania. Jemu bardzo sie to spodobalo, ze ktos chce z nim rozmawiac na temat pilki noznej. Bardzo milo wspominam spotkanie z taka megagwiazda, z która inaczej ciezko by mi bylo stanac twarza w twarz.

 

Z takich rozmów wiekszych, glebszych – bardzo dobrze mi sie rozmawialo z Leo Beenhakkerem, bo to byl czlowiek wizjoner pilki. Z zadnym polskim trenerem nie moglem porozmawiac o tak glebokich sprawach, jak z nim. Z takich wielkich gwiazd futbolu, gdzie czlowiek czuje taki lekki powiew historii, to tu bym wymienil Jurgena Klinssmana. To tez byl wywiad 1 na 1 i trwal chyba pól godziny. Kiedy byl trenerem Niemiec, przyjechal do Polski. Wymienilbym jeszcze Johana Cruyffa, bo to mag futbolu. Giovanni Trapattoni, trener Wloch i wszystkich wloskich klubów, i tez taka bardzo fajna rozmowa. Jest zawsze przyjemnie, gdy sie z kims rozmawia i ta osoba zaskakuje nas jakims odwolaniem do Polski, np. kiedys w poczatkach swojej pracy strasznie chcialem z bliska poznac ten swiat futbolu i za wlasne pieniadze, pracujac juz w gazecie jezdzilem na mecze Ligi Mistrzów, spiac u znajomych, bo gazeta nie miala pieniedzy, zeby wysylac ludzi – „Chcesz to jedz”, ale generalnie na wlasny koszt, wiec jezdzilem na mecze Ligi Mistrzów, a takze na turnieje przedsezonowe, gdzie mozna bylo zlapac gwiazdy z bliska. Nie trwal sezon, wiec oni nie byli zestresowani. Bylem na takim turnieju Mercedes Cup w Stuttgarcie, gdzie byla cala Barcelona, caly Bayern Monachium; wlasnie z Jose Bakero wtedy zrobilem wywiad, który, poniewaz on nie znal zadnego jezyka, tlumaczyl wlasnie Jordi Cruyff. To bylo niesamowite, bo siadam z Bakero, próbuje z nim porozmawiac, a on mnie nie rozumie, ani ja jego po angielsku. W koncu mówi: „Jordi, chodz tu i tlumacz, co ten chce tutaj”. To bylo bardzo, bardzo zabawne. Nawet teraz, gdy Bakero wrócil do Polski, to mu to przypomnialem i twierdzil, ze pamieta, chociaz nie bardzo wierze, bo pewnie udzielil milionów róznych wywiadów. To bylo smieszne, bo pytalem go o Romana Koseckiego, który wtedy gral w Atletico Madryt. Wtedy zawolal Miguela Nadala, i mówi: „Chodz, tu dziennikarz z Polski chce porozmawiac o tym, co my myslimy o Romanie Koseckim”. A Nadal, bo to bylo na trybunach, gdyz na dole trwal mecz bodajze Stuttgartu z PSV Eindhoven, a cala Barcelona i Real Madryt siedzieli obok mnie na trybunach, tak sie zlozylo. Miguel Nadal tylko odwrócil sie do nas i pokazal nam wystajacy palec, bo on wlasnie mial pilnowac Koseckiego w meczu Atletico – Barcelona, w którym to Kosecki strzelil dwie bramki. Wtedy tez rozmawialem z Carlosem Dunga. Niedawno prowadzil reprezentacje Brazylii na Mundialu w RPA, a wtedy byl kapitanem Brazylijczyków, to bylo w 1996 roku przed sezonem, czyli tuz po Mundialu i ten kapitan strzelil w finale gola dajacego mistrzostwo Brazylii, z karnego, bo jak pamietamy byly rzuty karne z Wlochami. Swoja droga Stuttgart zalatwil tlumacza, bardzo dobrze sie zachowal klub – byl bardzo uczynny. Gdy Dunga uslyszal, ze jestem z Polski, to powiedzial: „Sluchaj, ja w duzej mierze zostalem pilkarzem, bo moim idolem byl Grzegorz Lato. Ja go pamietam z Mundialu w 1974 roku, to byl tak swietny zawodnik i chcialem byc taki jak on!”, wiec takie wspomnienia z pracy dziennikarskiej najbardziej lubie. Kiedy ktos mnie tak pozytywnie zaskoczyl.

 

Na trybunach jakiego klubu mozna spotkac Michala Pola?

 

MP: Dzisiaj, jesli chodzi o wielka pilke, to jestem glównie w studiu Ligi Mistrzów Nsport. Od paru dobrych lat komentuje mecze, wiec nie jezdze nigdzie, wszystko ze studia. Natomiast na co dzien mozna mnie spotkac na trybunach Legii i Polonii na meczach Ekstraklasy. Nie dlatego, zebym kibicowal którejs z tych druzynach, poniewaz uwazam, ze dziennikarz nie moze kibicowac jednemu z klubów, ani przynajmniej przyznawac sie do tego i glosno o tym mówic, bo wówczas jego teksty sa odbierane przez pryzmat, ze jest kibicem tej, a nie innej druzyny. Wiec ja jestem obiektywny, nie moge sobie pozwolic na sympatyzowanie, mieszkam w Warszawie i chodze na Legie oraz Polonie, zeby po prostu zobaczyc mecze Ekstraklasy i pogadac z zawodnikami po meczu. To jest dobra okazja, zeby zlapac chociazby Tomka Frankowskiego, który akurat mial przyjsc do Warszawy, ale tez tych warszawskich zawodników, np. Adriana Mierzejewskiego. Bardzo go lubilem, kiedy jeszcze gral w Polonii czy teraz Michala Zewlakowa, który gra w Legii.

 

Czy masz swojego pilkarskiego idola lub ulubionego trenera?

 

MP: Oczywiscie, mam takich zawodników. Co prawda ja tez gram w pilke, stoje na bramce, ale nie mialem jakichs specjalnych idoli bramkarskich. W moich czasach, kiedy bylem dzieciakiem i gralem na boisku. Gdy chodzilem do podstawówki i liceum, to taka druzyna, która dzisiaj jest Barcelona – kosmiczna, czyli nieosiagalna, do której wszystkie inne musza sie odnosic, z która inne moga rywalizowac i ja pokonac – byl AC Milan, wiec ja bylem zafascynowany trzema Holendrami z Mediolanu: Van Bastenem, Rijkaardem i Gullitem. Najbardziej lubilem Franco Baresiego i Paolo Maldiniego. Wlasciwie, gdybym mial wymienic trzech zawodników, których zawsze podziwialem najbardziej i lubilem, z których dwóch juz nie gra, a jeden owszem, ale niedlugo skonczy, to bym wymienil: Maldiniego, Dennisa Bergkampa i Ryana Giggsa. To byli tacy trzej, których najbardziej podziwialem, z którymi zawsze chcialem zrobic rozmowe. Udalo sie, co prawda z Paolo Maldinim po jakims meczu, wiec to nie byla normalna rozmowa, ale i z Bergkampem w czasach gry w reprezentacji, chyba przed meczem towarzyskim w Szwajcarii Polska – Holandia. Z Ryanem Giggsem kilka razy, chyba ze trzy, nawet po finale Ligi Mistrzów w 2009 roku, w Manchesterze taki wywiad jeden na jeden, bo to sa wielkie pilkarskie osobowosci, wielcy pilkarze i tacy wspaniali ludzie, chociaz na wizerunku Giggsa ostatnio pare rys sie pojawilo, ale za tyle lat w jednym klubie, za tyle sukcesów wlasnie tych trzech bardzo cenimy. Tak samo Maldiniego za lojalnosc, a Bergkamp to bylo po prostu cudowne zjawisko.

 

Chcielibysmy przejsc teraz troche blizej do ligi angielskiej. Czy zgodzisz sie z opinia, ze Manchester City niszczy piekno wspólczesnego futbolu, oferujac ogromne sumy pieniedzy za transfery jak i wladzom za pilkarzy?

 

MP: Nie podoba mi sie to, co robi, oczywiscie kto bogatemu zabroni? Nie mozemy mu zabronic robienia wielkich transferów. Dopiero co Chelsea przeciez i Abramowicz wlasciwie wystepowali w podobnej roli, natomiast nie podoba mi sie, ze kiedy UEFA i FIFA, widzac to zagrozenie, narzuca to finansowe fair play, to tacy wlasciciele City drwia sobie z tego. A to sprzedaja za ciezkie pieniadze nazwe stadionu, a to w kazdej chwili moga sprzedac jakiegos swojego zawodnika do ligi katarskiej powiedzmy za 50 mln funtów. Znajduja droge, zeby to obejsc. W przypadku Manchesteru City troche tez boli mnie to, ze maja tylu fantastycznych wychowanków, przeciez oni maja swietna szkólke pilkarska i tylu mlodych, fajnych zawodników nie gra w klubie, z którym sie identyfikuja od dziecka. Ani kibice nie moga sie z nimi identyfikowac, bo po prostu musza zrobic miejsce dla sciaganych za ciezkie pieniadze gwiazd i laduja w jakichs innych klubach. Nie rozmawialem z kibicami City czy im sie to podoba, ale mi o wiele bardziej podoba sie to, co robi Manchester United, który wprowadza do druzyny swoich wychowanków, czyli zawodników, z którymi kibice moga sie identyfikowac. Oczywiscie, sa kibice, dla których najwazniejszy jest sukces i jesli City ten sukces odniesie, to wszystko jest niewazne – niewazne kto, jaka armia zaciezna, ale na szczescie ciagle sa takie kluby, o których mozemy powiedziec, ze to jest cos wiecej niz klub. Dla mnie na Wyspach taka druzyna jest Liverpool. Wiele razy z bliska ogladalem, mialem dowody tego, ze rzeczywiscie ten slogan „You’ll never walk alone” nie jest zwyklym haslem, ze to rzeczywiscie dziala. Jest Manchester United, ciagle jeszcze Arsenal mimo tych zawirowan w jakich sie znalazl, a City to jest taki eksperyment, któremu ciezko kibicowac, za którego ciezko trzymac kciuki, by odniósl sukces, bo to jest troche taki gwalt na systemie, w jakim funkcjonuja te wszystkie kluby. Wiec tak jak bylo za czasów tej najsilniejszej Chelsea z Mourinho, kiedy, mam wrazenie, ze wszyscy kibice na swiecie kibicowali przeciwko Chelsea. Teraz przypadek Manchesteru City bedzie dowodem na to, ze sukces mozna kupic, nie trzeba na niego zapracowac, nie trzeba sobie wychowac zawodników, nie trzeba im wpoic lojalnosci do klubu – mozna to sobie po prostu kupic.

 

Czy patrzac przez pryzmat czysto pilkarski Manchester City ma szanse odniesc sukces w lidze angielskiej, czy to typowa druzyna sezonu, która kupi Sergio Aguero strzelajacego mase bramek, lecz Obywatele nie beda swiecic sukcesów?

MP: W zeszlym sezonie City mi sie nie podobalo. Tak troche chaotycznie kupowali tych zawodników. Natomiast w tym sezonie jak zobaczylem poczatek ligi angielskiej to mysle, ze moga odniesc sukces i walczyc z Manchesterem United, który równiez rozsadnie sie wzmocnil. Patrzac na atak City, gdzie trener wykorzystuje w rotacji Teveza, Aguero i Dzeko, a za nimi graja Silva i Nasri, to naprawde zaczyna przypominac to sklad jaki jest teraz w Barcelonie. Ofensywnie sa bardzo silni. Mam jeszcze watpliwosci co do defensywy oraz co do wlasciwej osoby na lawce trenerskiej. Mancini pokazal w poprzednim sezonie, ze nie do konca sobie radzi z szatnia i rozmowami z zawodnikami w szatni. Zaraz znowu zaczna sie konflikty z pilkarzami, którym nie podoba sie brak miejsca w pierwszym zespole i to moze zawazyc na tym, ze nie odniosa sukcesu. Jesli na lawce trenerskiej usiadlby odpowiedni czlowiek, który twarda reka wprowadzilby lad w druzynie to mogloby to wygladac duzo lepiej. Ktos podobny do Mourinho, jednak nie tylko on. Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby za rok do Manchesteru trafil Pep Guardiola. Wiemy, ze ma on dobre kontakty z szejkami, Barcelona równiez. Wiemy, ze proponowali mu za wielkie pieniadze prace z reprezentacja Kataru, jednak mysle, ze to dla niego jeszcze za wczesnie. Niemniej, potrzebuje nowych wyzwan, a City walczace o Lige Mistrzów i Premiership jest juz bardziej „cywilizowanym” zespolem i móglby na to przystac. Na miejscu szejka Mansoura staralbym sie o sprowadzenie wlasnie Guardioli na Etihad Stadium

Co sadzisz o Arsenalu i jego obecnej kadrze? Jak ocenisz zakupy dokonane przez Arsene’a Wengera?

MP: Bardzo imponowal mi Arsene Wenger przez te wszystkie lata. Dwa razy w zyciu mialem okazje z nim porozmawiac jeszcze na Highbury. Bardzo go szanuje za ten projekt i filozofie, której byl wierny, ale ten sezon pokazal, ze ta filozofia ostatecznie sie wypalila i zamiast zmienic ja na nowa – spanikowal. Mam wrazenie, ze zarówno Wenger jak i zarzad troche spanikowali robiac te rozpaczliwe transfery w ostatnim dniu okienka. Dla mnie jest to niesamowite kuriozum. Juz rok temu bylo wiadomo, ze odejdzie Fabregas i mozna bylo znalezc jego zastepce wczesniej, a w lato po prostu dopiac formalnosci i dac odejsc Ceskowi. A tutaj taki zbiór przecietnych zawodników, wsród których nawet nie wiem którego okreslic jako rzeczywiste wzmocnienie klubu. Na pewno Arsenal jest lepszy kadrowy niz po tym, co bylo po odejsciu Nasriego i Fabregasa, ale nie porównuje nawet do poprzedniego sezonu. Gdybym mial doradzac Wengerowi, to postawilbym na obronce z Premier League. Bylem za transferem Jagielki czy Cahilla, którzy ocieraja sie o reprezentacje Anglii i sa obyci w lidze. Per Mertesacker? Na pewno jest to dobry i doswiadczony zawodnik. Jednak jak sobie pomysle, ze w najblizszym meczu czeka nas starcie Mertesackera z Samba, to boje sie o to, co zostanie na boisku. Strasznie mi zal Arsenalu, ale teraz kadrowo nie jest to niestety druzyna na pierwsza czwórke. To nie jest druzyna na Lige Mistrzów tylko na taka ligowa pierwsza ósemke. Brakuje mi jakosci. Arteta tez jest wychowankiem La Masii. Jednak w porównaniu z Fabregasem wypada blado. Pamietam zdziwienie angielskich dziennikarzy, kiedy Mikel nie zostal powolany na Mundial w RPA. Wlasciwie kogo on mialby tam zastapic? Kogo mialby z niej wypchnac? Jakosc kadry Arsenalu jednak znacznie spadla. Teraz najlepszym zawodnikiem jest Wojtek Szczesny i czekamy jak w roli kapitana odnajdzie sie Robin van Persie. Jakos nie bardzo w niego wierzylem, ale dajmy mu szanse, zobaczymy jak sobie poradzi. Czasami wlasnie opaska kapitanska sprawia, ze pilkarz dorasta i wspina sie na wyzszy poziom.

Czy myslisz, ze Arsenal jest w stanie powalczyc o inne trofea tym sezonie? Pomijajac juz Premiership. Jest jeszcze przeciez Carling Cup, czy FA Cup.

MP: Nie chcialbym byc zlym prorokiem, ale niestety nie jest w stanie. Jesli nie potrafili tego zrobic w poprzednich sezonach to dlaczego mialoby im sie udac teraz? Takim najlepszym transferem jest chyba Gervinho, o którym troche zapomnielismy, bo nie gral z powodu czerwonej kartki. Na Lige Mistrzów kompletnie bym nie liczyl. W Anglii Oprócz City jest Chelsea z Villasem-Boasem i silny kadrowo Liverpool, który wraca do gry po slabym sezonie. Wiec obawiam sie, ze szanse na jakiekolwiek trofeum dla Arsenalu sa bardzo male.

 

Porozmawiajmy chwile o trenerze Arsenalu – Arsene Wengerze. W swoim artykule, opublikowanym razem z Dariuszem Wolowskim w nowym Wprost, piszesz ze Wenger sie wypalil, ze skonczyly mu sie pomysly na klub i zwyczajnie sie pogubil. Na trenera spada teraz ogromna fala krytyki, glównie ze strony kibiców. Czy nadal uwazasz, ze Wenger powinien opuscic klub? Jesli tak, to kto w jego miejsce móglby byc godnym nastepca?

 

MP: Nie, nie uwazam, ze Wenger powinien opuscic klub. Gdyby byly próby zwolnienia go w tym momencie, uwazalbym to za niegodne tak wielkiego klubu, jakim jest Arsenal z taka historia. To nie jest wlasnie taki Manchester City, gdzie pamietacie w jakich okolicznosciach pozbyto sie Marka Hughesa, jak nieelegancko on sie o tym dowiedzial – chyba w autobusie. Bylo to bardzo, bardzo nieeleganckie i niepotrzebne, a przede wszystkim nic by to nie pomoglo druzynie. Gdyby teraz zwolnic Arsene’a Wengera, to nie ma dobrego trenera, który móglby go zastapic. Mysle, ze Arsenal zawdziecza mu tak wiele, tylko ze te sukcesy skonczyly sie w roku 2006 i po prostu ja mysle, ze jest to na tyle madry czlowiek, ze jest w stanie wymyslic te koncepcje na nowo. Mi sie bardzo podobalo to, ze on sprowadzal mlodych zawodników, nastolatków do druzyny po to, zeby oni nabrali identyfikacji z klubem. On chcial, zeby ci mlodzi zawodnicy dorosli w tych strukturach mlodziezowych, zeby podziwiali zawodników pierwszej druzyny, zeby marzyli, ze kiedys stana sie jednymi z nich i beda w niej grali. To bylo bardzo madre, tylko tak, jak napisalem w artykule we „Wprost” z Darkiem Wolowskim, wyszedl mu z tego taki pilkarski uniwersytet, gdzie jest on wspanialym wykladowca, nauczycielem, wypuszcza wielkie talenty, ksztalci naprawde swietnych pilkarzy, tylko jesli ci pilkarze chca gdzies osiagnac sukces, czyli powiedzmy – pójsc gdzies do pracy i zrobic jakis wielki projekt, cos osiagnac, to musza z tego uniwersytetu odejsc. Tak to troche wygladalo, ale mysle, ze po tym, co osiagnal dla klubu, on sam bedzie wiedzial, kiedy odejsc. Pamietam, ze przeciez juz wiele razy proponowano mu dozywotnio prace w Arsenalu, no i to jest ktos taki, jak Alex Ferguson, kogo sie nie zwalnia, nie wyrzuca z klubu, bo akurat jest jeden gorszy sezon, bo jest dolek. Pamietacie, przeciez byly takie sezony, kiedy Manchester nie wywalczyl zadnego trofea albo na przyklad nie wyszedl z grupy Ligi Mistrzów. Klub bez tradycji, klub maly, moze wtedy wywalac trenera, natomiast taki klub, jak Arsenal nie moze sobie na to pozwolic. Jest po prostu za wielki. Wengerowi trzeba dac ten sezon na zweryfikowanie swoich koncepcji i jestem bardzo ciekawy, jak to bedzie wygladalo w przyszlosci.

 

Który zespól ma Twoim zdaniem najwieksze szanse na zdobycie mistrzostwa Anglii? Podaj swój typ i uzasadnij, dlaczego akurat ten klub.

 

MP: Po tym, co zobaczylem, wydaje mi sie, ze Manchester United. Ferguson po raz kolejny bardzo madrze, który to juz raz, przebudowal druzyne, sciagnal mlodych zawodników, równiez wychowanków klubów, których ogrywal na wypozyczeniach, jak Cleverley na przyklad. Sciagnal Phila Jonesa i przede wszystkim Ashleya Younga, który okazal sie takim strzalem w 10. Widzielismy ile asyst i ile goli zdobyl. Oczywiscie Manchester United nie jest az tak mocny, zeby kazdy mecz wygrywac jak ten z Arsenalem 8-2, to nie jest tak, tutaj tez zarzut po stronie Arsenalu – ze to wyszlo az tak, ale ten kolejny mecz z Boltonem… W fenomenalnej formie jest Wayne Rooney, chyba najlepszy pilkarz na Wyspach, który teraz nie jest ani obciazony problemami rodzinnymi, sledze go na Twitterze i co chwila sie pojawia „z moja urocza zona Coleen” i tam jest link do jej Twittera, „wlasnie zasiadamy by obejrzec jakis film albo mecz”. Sielanka rodzinna, do City nie odchodzi, jest skoncentrowany na sukcesach. Zobaczcie, jak gra defensywa Manchesteru United, jak malo puszcza goli, majac tam Evansa i Smallinga, a co dopiero bedzie, jak sie wyleczy Ferdinand i Vidic. Takze oni zrobili na mnie wielkie wrazenie i mysle, ze w walce o tytul bedzie sie liczyc tez Manchester City, choc jest wielka zagadka, bo zaraz, za chwile wszyscy sie moga tam poklócic i moze dojsc do rekoczynów i z tego powodu wszystko sie popsuje. Chelsea liczy sie, jest faworytem, ale kiepsko zaczela sezon. Torres nieprzelamany, a przede wszystkim nie widze jeszcze w tej druzynie reki Andre Villasa-Boasa, takiej jak w Porto, takiego wplywu. Czarnym koniem dla mnie jest takze Liverpool, który co prawda wybral taka droge, taki to jest powrót do korzeni, czyli Kenny Dalglish stawia na angielskich zawodników, zrobil z tego Liverpoolu troche taka druzyne, jakimi angielskie kluby byly jeszcze w latach 90. czyli taki troche „kick and rush”. Mamy wysokiego Carolla i posylamy do niego pilki, mamy walczaków – Charliego Adama, za chwile sie wyleczy Steven Gerrard, Hendersona i jest tam tez taki troche magiczny, troche z innej bajki – Luis Suarez. Bardzo madre wzmocnienia, liczac od stycznia. Te styczniowe – Suarez, Carroll i te letnie, no zobaczymy, co z tego wyjdzie. Mysle wiec, ze najwiecej szans dalbym Manchesterowi United, z takimi siedzacymi mu na ogonie City, Chelsea i Liverpoolowi.

 

Wielu kibiców porównuje styl gry Arsenalu do Barcelony. Czy zgodzisz sie z ta teza, co o tym myslisz?

MP: Tak bylo, tylko ze troche sie skonczylo. Arsenal gral po prostu bardzo ofensywna pilke, piekna dla oka, wymieniajac bardzo czesto podania. Jak patrzylo sie na mecze Arsenalu czy w Lidze Mistrzów, czy w lidze angielskiej, to posiadanie pilki mial tez bardzo zblizone do Barcelony. Tylko, ze tak bylo w czasach, kiedy byl jeszcze Fabregas i to nie w poprzednim sezonie, kiedy on byl juz mentalnie na Camp Nou, a nie w druzynie, jeszcze mial te kontuzje, tylko jeszcze sezon wczesniej, kiedy w dobrej formie byl Arszawin, Nasri, czyli tacy techniczni zawodnicy jak w Barcelonie. Rzeczywiscie wtedy bylo to bardzo podobne i nawet w 2006 roku, kiedy obie te druzyny zagraly ze soba w finale Ligi Mistrzów, byl to pojedynek dwóch najbardziej ofensywnie, pozytywnie, porywajaco dla oka druzyn grajacych w Europie, ale to sie niestety skonczylo i nawet w tych meczach z Barcelona w poprzednim sezonie. Pamietacie, ze owszem, udalo sie wygrac na Emirates, ale w rewanzu kibice Arsenalu mieli pretensje za wyrzucenie z boiska Van Persiego, ale do wyrzucenia Van Persiego Arsenal nie oddal zadnego strzalu na bramke Barcelony, zagral taki defensywny futbol, takie totalne zaprzeczenie swojej filozofii. Oczywiscie Wenger musial wymyslic cos, mogli znowu zagrac tak, jak dwa sezony temu, pamietacie wtedy bo bylo 4-1, co Leo Messi strzelil wtedy ile, cztery bramki? Kiedy Wenger nazwal go pilkarzem z PlayStation. Dzisiaj, zeby wygrac z Barcelona, nie mozna zagrac w swoim stylu. Trzeba dostosowac styl do Barcelony, bo tak samo zagral Ferguson, po prostu zagral swoje w finale Ligi Mistrzów z Barcelona i dlatego tak to wygladalo, jak wygladalo. Trzeba dostosowac styl gry do Barcelony, zeby ja powstrzymac, zeby ja stlamsic. Najblizszy byl Jose Mourinho z Realem Madryt, a wczesniej mu sie udalo z Interem. Z jednej strony wiec trudno miec pretensje do Wengera, ze zaprzeczyl wlasnej filozofii, bo kiedy ja zastosowal w meczach z Barcelona, to po prostu przepieknie przegral. Wtedy wszyscy zalowalismy Arsenalu, ze tak pieknie grajaca druzyna, która jeszcze poszla na wymiane ciosów z Barcelona odpadla. Kiedy idzie sie na taka wymiane ciosów, kiedy sie otwiera, jak sie gra ofensywnie do przodu, to nie ma wyjscia, trzeba polec. Ale przynajmniej po tamtym odpadnieciu wszyscy Arsenalu zalowali, ze to ta druzyna odpadla, ze to mógl byc mecz w finale, gdyby oni ze soba zagrali. To bylo cos pieknego, zarówno to 4-1, jak i ten mecz na Emirates, 2-2, byl porywajacy, piekny. Teraz juz nikt tak bardzo Arsenalu nie zalowal, kiedy odpadal, bo nie byla to juz druzyna grajaca w stylu Barcelony, bo po pierwsze zajal drugie miejsce w grupie, nie musial grac w ogóle z ta Barcelona, tylko sobie sam w te tarapaty wpadl. A teraz juz, ogladajac mecz z Borussia Dortmund, kompletnie sladów po barcelonizmie nie widzialem niestety takze w druzynie niemieckiej, bo jeszcze w poprzednim sezonie obie druzyny, Borussia równiez, przeciez nazywana byla nawet niemiecka Barcelona, ale tez to sie wszystko popsulo na poczatku tego sezonu, takze niestety czasy barcelonskie Arsenalu juz sa za nami.

 

Obecnie wiele europejskich lig gra atrakcyjny futbol, poziom jest coraz bardziej wyrównany. Która z lig ogladasz najchetniej?

MP: Zdecydowanie lige angielska, caly czas. Bundesliga bardzo podniosla poziom, zreszta pod kazdym innym wzgledem tez wyprzedzila lige wloska. Od przyszlego sezonu przeciez to Niemcy beda mieli czterech reprezentantów w Lidze Mistrzów, a Wlosi trzech i nie bedziemy chyba zalowac tego specjalnie. Ligi hiszpanskiej nie da sie ogladac, w La Liga dzis da sie ogladac tylko mecze Realu z Barcelona, ale nawet kiedy tak nie bylo, kiedy jeszcze bardziej sie liczyly te pozostale druzyny, jak Valencia, Atletico Madryt, Sevilla czy Villarreal, to i tak ja zawsze najbardziej lubilem lige angielska za ten poziom, za to, ze mecze nawet ostatniej druzyny z tabeli z pierwsza sa tak wyrównane i wszystko sie w nich moze zdarzyc, ze jest ten poziom emocji. Tez jest tak dlatego, ze ja w dziecinstwie bardzo duzo jezdzilem do Anglii, ze chodzilem na mecze Premier League i to mnie fascynowalo. Pierwszym meczem Premier League, jaki zobaczylem w zyciu byl mecz Tottenhamu z Newcastle, kiedy trenerem Newcastle byl jeszcze Kevin Keegan, a w Tottenhamie gral Jurgen Klinsmann, takze to byly dawne czasy, ale piekne no i nigdzie nie ma

Komentarze 19

  1. Zdjęcie profilowe Valthy
  2. Zdjęcie profilowe Doniu_Gniezno
  3. Zdjęcie profilowe ZeXt
    ZeXt

    Nie wierze! MICHAL POL! :D

    zarty zartami, czasem nie zgadzam sie z opinia Pola. sledze jego bloga i czesto go czytam. wiem jednak, ze to inteligewntny czlowiek i szanuje go za to, ze dostal sie w swojej karierze tak wysoko. ciekawie powiedzial o tym zwolnieniu Wengera. ogólnie licze na kolejne tego typu wywiady.

    licze tez ze Pol pomyli sie troche w przypuszczeniach i redakcja ponownie sie z nim spotka w maju kiedy bedziemy mieli na koncie pozczwórna korone ;)

  4. Zdjęcie profilowe mohun
  5. Zdjęcie profilowe Matii
    Matii

    Mialem o nim zle zdanie bo gostek jest za farsa i ogólnie brzydko sklada zdania (chociaz przyznal sie, ze ma z tym problem kiedys), ale po tym wywiadzie mocno urósl w moich oczach. Zgadzam sie z nim w kwestiach. Chcialbym podziekowac wszystkim, którzy pracowali przy tym wywiadzie:) I mam nadzieje, ze jeszcze nieraz was zaskoczymy:)

  6. Zdjęcie profilowe olds_cool
  7. Zdjęcie profilowe
  8. Zdjęcie profilowe sabloo
  9. Zdjęcie profilowe t0my
  10. Zdjęcie profilowe alanars
  11. Zdjęcie profilowe EverVCF
  12. Zdjęcie profilowe sachen
  13. Zdjęcie profilowe damian199656
  14. Zdjęcie profilowe
  15. Zdjęcie profilowe
  16. Zdjęcie profilowe
    maciek1886

    zna sie na pilce, nie powiem, ze nie, co jak co, ale ma troche racji co do Arsenalu, kiedys gral niesamowicie, byl swietny, zawsze byl glównym z faworytów do wygrania premiership i ligi mistrzów, a teraz co? gramy slabo, przerywamy z kazdym, bronimy sie pól meczu, ale wierze w to, ze Arsenal sie odbuduje jeszcze.

  17. Zdjęcie profilowe
  18. Zdjęcie profilowe
  19. Zdjęcie profilowe

Dodaj komentarz