Byc albo nie byc, czyli Newcastle vs. Arsenal

Aktualności 27 Komentarze

Kazdego roku nadchodzi bardzo specyficzny okres w zyciu kazdego kibica pilki noznej. Z jednej strony jest szczesliwy, ze w koncu finisz sezonu i los wszystkich druzyn sie wyjasni, ale z drugiej odczuwa pustke i pewnego rodzaju niedosyt, ze to juz koniec. Kazdy z nas odlicza dni, godziny, pózniej minuty i sekundy do meczu swojej ukochanej druzyny i przez nastepne kilka godzin skupiamy sie tylko na jednym. W trakcie spotkania ciagle komentarze, krzyki, bluzgi, wyzwiska, skakanie zarówno z radosci, jak i ze zlosci, lzy szczescia, ale i smutku. To wszystko towarzyszy nam non-stop przez 9 miesiecy i nagle mialoby sie skonczyc? Niestety tak, lecz nie mamy na to najmniejszego wplywu i musimy sie z tym pogodzic. Na szczescie to jeszcze nie koniec i Premier League ma nam cos do zaoferowania. Otrzymamy swojego rodzaju wisienke na torcie, poniewaz przed 38. kolejka dalej nie wiadomo, kto dostapi zaszczytu reprezentowania Anglii w Lidze Mistrzów w nastepnym sezonie. Nie liczac dwóch druzyn z Manchesteru, które juz wczesniej zapewnily sobie udzial w tych jakze prestizowych rozgrywkach, pozostalo trzech chetnych. Mowa tu oczywiscie o Arsenalu, Chelsea i Tottenhamie. My natomiast chcielibysmy serdecznie zaprosic wszystkich panstwa na mecz Kanonierów z druzyna Newcastle, który odbedzie sie w niedziele, 19 maja o godzinie 17:00.

 

Walka o Top Four

W tym roku mamy pewnego rodzaju powtórke z zeszlego sezonu, jednak teraz losy mistrzostwa sa juz dawno przesadzone, a do walki o Lige Mistrzów wlaczyla sie Chelsea. Los tak chcial, ze mimo rozegranych 37 kolejek dalej nie wiadomo, kto zajmie miejsca premiowane gra w Champions League. Na ten moment to podopieczni Rafy Beniteza ciesza sie trzecim miejscem i bezposrednim awansem do fazy grupowej, a czwarta lokate okupuja zawodnicy Arsene’a Wengera. Jednak Tottenham ani mysli o poddaniu sie bez walki i odpuszczeniu ostatniej kolejki. André Villas-Boas glosno zapowiada, ze w niedzielne popoludnie pokaza maksimum swoich umiejetnosci i do ostatniej minuty beda gryzc trawe. Warto przypomniec, ze Spurs na wlasnym obiekcie zmierza sie z Sunderlandem prowadzonym przez Paolo di Canio. Londynczycy z pewnoscia sa faworytem tego spotkania, a czy udowodnia to na murawie, dowiemy sie juz niebawem. Z calej trójki najblizej awansu jest Chelsea, ale i tutaj nie mozemy byc niczego pewni. W koncu swiezo upieczeni zdobywcy Ligi Europejskiej zagraja ze swietnie spisujacym sie w tym sezonie Evertonem. Ponadto z druzyna w dobrym stylu bedzie chcial pozegnac sie David Moyes, który od przyszlego sezonu zastapi Sir Alexa Fergusona na fotelu menadzera Manchesteru United. Arsenal juz dawno temu przyzwyczail nas do nerwowych koncówek, lecz do tej pory mielismy do czynienia praktycznie z samymi szczesliwymi zakonczeniami. Jednak tym razem moze dojsc do dosyc niespotykanej sytuacji, a mianowicie do rozegrania dodatkowego meczu pomiedzy The Blues a Kanonierami. Mecz ten mialby przesadzic o koncowym ukladzie tabeli, a dokladniej, kto zajalby miejsce na najnizszym stopniu podium. Stanie sie tak, gdy w ostatniej kolejce:

 

Chelsea zremisuje 0-0; Arsenal wygra 2-1

Chelsea zremisuje 1-1; Arsenal wygra 3-2

Chelsea zremisuje 2-2; Arsenal wygra 4-3

Chelsea zremisuje 3-3; Arsenal wygra 5-4

 

Niezaleznie, czy dojdzie do takiego obrotu spraw, pojedynek pomiedzy trzema wymienionymi zespolami zapowiada sie naprawde bardzo ciekawie.

 

Z obozu rywala

Mozna smialo powiedziec, ze Alan Pardew wywiazal sie z ostatnich przedstawionych mu wymagan i utrzymal zespól w Premier League. Mimo wszystko, kto by sie spodziewal, ze druzyna, która jeszcze na wiosne grala w europejskich pucharach, kilka miesiecy pózniej bedzie bronila sie przed spadkiem z ligi. W tym momencie ciezko doszukiwac sie przyczyn takiej sytuacji, ale z pewnoscia wplynelo na to opuszczenie klubu przez Dembe Ba. W koncu Senegalczyk byl jednym z nielicznych zawodników, którzy caly czas prezentowali równy i wysoki poziom. Lecz to bylo, minelo, i trzeba skupic sie na tym, co sie dzieje obecnie. Ostatnio poza wydarzeniami boiskowymi zrobilo sie glosno o menadzerze Srok, a to za sprawa dosyc kontrowersyjnej wypowiedzi Anglika. W jednym z wywiadów przyznal, ze dla niego to bez róznicy, czy jego druzyna przegra 4:0, czy wygra, poniewaz najwazniejsze bylo utrzymanie. Jednak po tym, jak spadla na niego fala krytyki ze strony srodowiska pilkarskiego, od razu przyznal, ze jego wypowiedz byla zartem i nie zamierza odpuszczac ostatniej kolejki. Wywiady wywiadami, ale calkiem prawdopodobne jest wystawienie zawodników, którzy w tym sezonie nie grali zbyt wiele.

Na ten moment Newcastle znajduje sie na 13. miejscu w tabeli z dorobkiem 41 punktów. Teoretycznie sa jeszcze szanse nawet na 10. lokate, ale wydaje sie to malo prawdopodobne. Utrzymanie w lidze zapewnili sobie w 37. kolejce, pokonujac na wyjezdzie QPR 1:2, po trafieniach Ben Arfy oraz Gouffrana.

 

Kilka slów o Arsenalu

Tutaj nie trzeba sie wiele rozwodzic, poniewaz sytuacja jest jasna – ten mecz trzeba po prostu wygrac. Kanonierzy maja ten przywilej, ze nie musza sie na nikogo ogladac i wszystko w zasadzie zalezy od nich. Mila niespodzianka bylaby strata punktów przez Chelsea, ale i bez tego Liga Mistrzów stoi otworem. Teraz nie ma miejsca na wpadki i wymówki, poniewaz nie istnieje juz margines bledu. Kazda nieprzewidziana komplikacja sprawi, ze kibice Arsenalu swoich ulubienców beda ogladali w czwartki, a nie we wtorki lub srody, sluchajac jednoczesnie hymnu Ligi Europejskiej. Prawde mówiac, to nic nie wskazuje na to, aby londynczycy stracili w tym meczu jakies punkty. Przez ostatnie miesiace w lidze sprawuja sie bardzo dobrze i wygrywaja praktycznie wszystkie mecze. Z pewnoscia cieszy forma wyjazdowa, poniewaz zwyciezyli we wszystkich ostatnich 4 spotkaniach na obiektach rywali, a w przypadku pokonania Newcastle beda 2. najlepsza druzyna wyjazdowa, od razu po Manchesterze United.

Przed niedzielnym pojedynkiem podopieczni Arsene’a Wengera zajmuja 4. miejsce w tabeli, majac 70 punktów na koncie. W tym momencie do Chelsea traca 2 oczka, a przewaga nad Tottenhamem wynosi zaledwie jedno.

 

Sytuacja kadrowa

Na ten moment w zespole Newcastle mamy prawdziwy szpital. Z Arsenalem prawdopodobniej nie wystapia: Steven Taylor (choroba), Sammy Ameobi (kontuzja kolana), Moussa Sissoko (kontuzja kolana), Massadio Haïdara (kontuzja sciegna udowego), Tim Krul (kontuzja ramienia), Haris Vuckic (kontuzja wiezadla krzyzowego przedniego w kolanie)oraz Ryan Taylor (kontuzja wiezadla krzyzowego przedniego w kolanie), natomiast Cheik Tioté i Davide Santon sa juz bardzo blisko powrotu.

Arsene Wenger ma o wiele mniejszy ból glowy niz Alan Pardew. Co nie zmienia faktu, ze równiez moze miec maly problem, a to za sprawa nieoczekiwanej kontuzji Mikela Artety. Hiszpan w koncówce spotkania z Wigan niespodziewanie zszedl z boiska i, jak sie pózniej okazalo, bylo to spowodowane urazem lydki. Niedostepny bedzie równiez Abou Diaby, ale do tego juz wszyscy powinni byc przyzwyczajeni.

 

Tylko zwyciestwo

W zwiazku z tym, ze to nie sa juz przelewki, ze strony Arsenalu powinnismy zobaczyc 90 minut walki, walki i jeszcze raz walki. Teraz nikt nie moze sie oszczedzac i wszyscy musza zagrac na wiecej niz 100%. Wiadomo, ze Newcastle to nie jest druzyna, która umiejetnosciami dorównuje Kanonierom, ale zapalem i sercem do gry, mozna wiele osiagnac. Mielismy juz taka sytuacje, kiedy druzyna z góry skazywana na porazke potrafila zdominowac spotkanie i odprawic z kwitkiem wyzej notowanego rywala. Pozostaje miec nadzieje, ze bogaci w doswiadczenie podopieczni Arsene’a Wengera podejda do tego spotkania z odpowiednim nastawieniem i zgarna pelna pule. Warto jednak podkreslic, ze pojedynki pomiedzy tymi dwiema druzynami, czesto w sposób szczególny zapisuja sie na kartach historii. Kazdy z nas pamieta fenomenalna bramke Dennisa Bergkampa, kiedy to jednym magicznym zwodem zgubil rywala i skierowal pilke do siatki, kazdy z nas pamieta kapitalna pogon Newcastle kiedy przygrywali 4:0 do przerwy i udalo im sie wyrównac, kazdy z nas pamieta zwycieska bramke Thomasa Vermaelena, strzelona w 95. minucie na Emirates Stadium w poprzednim sezonie i kazdy z nas pamieta pierwszy mecz, który zakonczyl sie wynikiem 7:3. Pozostaje miec nadzieje, ze niedzielne spotkanie zakonczy sie w sposób szczesliwy dla Arsenalu.

 

Newcastle United vs. Arsenal

19 maja 2013 r. godz 17:00

St James’ Park, Newcastle

Premier League

Komentarze 27

  1. Zdjęcie profilowe domin
  2. Zdjęcie profilowe
  3. Zdjęcie profilowe
  4. Zdjęcie profilowe
  5. Zdjęcie profilowe Maciek_AFC
  6. Zdjęcie profilowe domin
  7. Zdjęcie profilowe Misiek_14
  8. Zdjęcie profilowe
  9. Zdjęcie profilowe domin
  10. Zdjęcie profilowe Bill
  11. Zdjęcie profilowe
  12. Zdjęcie profilowe domin
  13. Zdjęcie profilowe domin
  14. Zdjęcie profilowe Bill
  15. Zdjęcie profilowe
  16. Zdjęcie profilowe Leonidas
    Leonidas

    @domin

    Milion funtów do podzialu? Wow, nic tylko biegac, jak dla nich to grosze ;)
    Wiadomo, ze nie odpuszcza meczu "od tak", bo kibice raczej zadowoleni by nie byli.
    Ostatni mecz sezonu, u siebie, w dodatku po poprzednim sezonie oczekiwania byly wieksze, a teraz graja beznadziejnie. Wiec porazka moze sytuacje tam jeszcze bardziej pogorszyc.
    Jednak motywacja bedzie miejsza niz w przypadku Wigan, bo NUFC o nic nie gra.

    btw.
    Snilo mi sie, ze przegralismy 3:1(ale nie wiem czemu w tym snie to my bylismy gospodarzami :O ), a na naszej bramce stal jakis "zbysiu" o twarzy podobnej do Maloney’a z Wigan i po kazdej puszczonej szmacie perfidnie sie smial, z wyrazem twarzy "to nie ja" :(

  17. Zdjęcie profilowe domin
  18. Zdjęcie profilowe
  19. Zdjęcie profilowe
  20. Zdjęcie profilowe Bill
  21. Zdjęcie profilowe oldgunner
  22. Zdjęcie profilowe Bill
  23. Zdjęcie profilowe Leonidas
  24. Zdjęcie profilowe
  25. Zdjęcie profilowe
  26. Zdjęcie profilowe Bill
  27. Zdjęcie profilowe mearcecop

Dodaj komentarz