Po trzy punkty z beniaminkiem, czyli: Arsenal vs. Burnley!

fkobi14 Aktualności 3 Komentarze

Wielkim krokami zblizamy sie do 10.kolejki Premier League. Juz jutro w najciekawiej zapowiadajacym sie meczu dla nas, kibiców The Gunners, Arsenal podejmie na wlasnym stadionie beniaminka Burnley. Rozpoczecie tego meczu o godzinie 16:00 czasu polskiego.


Kanonierzy wkroczyli powoli w faze sezonu z teoretycznie slabszymi rywalami. Nie inaczej zapowiada sie starcie z „czerwona latarnia” Premier League. To gospodarze sa zdecydowanymi faworytami, za którymi przemawia niemal wszystko. Wiemy jednak jak obecny sezon wyglada w wykonaniu ekipy Arsene’a Wengera. Ostatnie dwa spotkania to dwa zwyciestwa, ale na tym znaczace pozytywy sie koncza. Jedynym pilkarzem, który nie zawodzi jest nie kto inny jak – Alexis Sanchez. 8 zdobytych bramek i 3 asysty tworza z niego lidera druzyny, bez którego strach pomyslec, jak wygladalaby nasza gra. W tym przypadku Burnley moze upatrywac swojej szansy. Jesli dobrze zaasekuruja Chilijczyka, na The Emirates znowu moze wrzec od negatywnych emocji. Statystyki i ogólna gra zespolu Seana Dyche’a nie przemawiaja za tym, by moglo sie tak jednak stac. Brak jakiejkolwiek ligowej wygranej na 9. rozegranych meczów, sprawia, ze czarne chmury nad Turf Moor zbieraja sie w coraz to wiekszej ilosci. Burnley to 12. druzyna w historii, która przed 10.kolejka nie zgarnela jeszcze trzech oczek w jakimkolwiek starciu ligowym. 7 na 11 zespolów z przeszlosci spadalo w takim przypadku do Championship.

 

O dziwo w bezposrednich spotkaniach The Clarets z Arsenalem nie wypadaja tak bezbronnie. We wszystkich starciach 44. razy sukces odnosili Kanonierzy, az 33 razy jutrzejsi goscie, w 21. przypadkach padal remis.

 

Ostatni mecz miedzy tymi druzynami odbyl sie 6. Marca 2010 roku. The Gunners wygrali 3-1 na Emirates Stadium. Ciekawa a zarazem smutna pamiatka z tamtego meczu byla oprawa na stadionie poswiecona Aaronowi Ramseyowi, który w poprzednim spotkaniu doznal dobrze nam znanej makabrycznej kontuzji ze Stoke City.

 

W sobotnie popoludnie po stronie londynczyków na pewno nie zobaczymy jeszcze Oliviera Girouda (Francuz podobno wraca szybciej do zdrowia niz oczekiwano, co moze niezmiernie cieszyc), Mathieu Debuchy’ego (nasz defensor równiez intensywnie pracuje nad swoim powrotem na boisko), Laurenta Koscielnego (ten ma byc z kolei dostepny po przerwie reprezentacyjnej), Davida Ospiny (nie zobaczymy go co najmniej do konca stycznia). Theo Walcott mimo, ze zasiadl na lawce rezerwowej tydzien temu na Stadium Of Light teraz takze zapewne z tej pozycji rozpocznie spotkanie z The Clarets. Wciaz nie zobaczymy Abou Diaby’ego leczacego ponownie jakis nieznany uraz. Niepewny gry jest Jack Wilshere. Jedyna dobra wiadomoscia jest zdolnosc do gry Kierana Gibbsa. Goscie jutro zaprezentuja bez nastepujacych zawodników w skladzie: Stevena Reida, Matthew Taylora i Sama Vokesa. Niepewny jest wystep Deana Marneya .

 

Niewatpliwie obie druzyny dzieli przepasc, ale brak formy jest pewnym czynnikiem laczacym obydwa zespoly. Czy Kanonierzy beda w stanie kontynuowac swoja ciekawa serie na The Emirates (brak porazki w Premier League w ostatnich 22 spotkaniach u siebie)? Czy bedziemy jednak swiadkami kolejnego popisu indolencji strzeleckiej pod bramka rywala i masy bledów pod wlasnym polem karnym?

 

1.Listopada, 16:00, Emirates Stadium, 10. Kolejka Premier League.

 

Przewidywana wyjsciowa jedenastka: Szczesny, Gibbs, Chambers, Mertesacker, Monreal, Arteta, Ramsey, Cazorla, Sanchez, Welbeck, Oxlade-Chamberlain.

Komentarze 3

  1. Zdjęcie profilowe EdekSilva9
  2. Zdjęcie profilowe EdekSilva9
  3. Zdjęcie profilowe grzybek

Dodaj komentarz