Przed nami Wielkie Derby Północnego Londynu. Z przyjemnością przedstawiamy wam wywiad z redaktorem strony spursmania.org Pawłem Raczkiem działającym pod nickiem „raku”. Wywiad przeprowadzony w drugą stronę już niedługo na Spursmania.org!
W wywiadzie zapytaliśmy m.in., czego kibice Tottenhamu oczekują po trwającym obecnie sezonie oraz najbliższym spotkaniu, oraz jak oceniają posunięcia transferowe obu menedżerów. Zapraszamy do lektury.
1. Nadchodzą Wielkie Derby Północnego Londynu. W 3. kolejce Carling Cup, Tottenham podejmie Arsenal na White Hart Lane. Mecze obu tych drużyn zawsze przyciągają na trybuny i przed telewizory ogromną ilość ludzi. Czego oczekujecie po wtorkowym spotkaniu?
- Oczekujemy przede wszystkim dobrej gry ze strony obu zespołów i zwycięstwa "Kogutów". Nie od dziś wiadomo, że derbowe spotkania dla drużyn z północnego Londynu są jednymi z najważniejszych w sezonie. Nawet jeśli konfrontacja toczy się "tylko" w ramach rozgrywek Carling Cup, to kibice wygranej drużyny będą mogli chodzić po mieście z podniesionym czołem. Przynajmniej do następnej rywalizacji tych ekip. Wspomnienia po ostatnich meczach derbowych nadal żyją w naszej pamięci. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki niedawnych spotkań Tottenham - Arsenal, to my będziemy faworytami tej konfrontacji. Zwłaszcza, że gramy na własnym stadionie. Harry Redknapp powiedział ostatnio, że na White Hart Lane jesteśmy w stanie pokonać każdego. I faktycznie, Tottenham w optymalnej formie może być nie do zatrzymania nawet dla największych, europejskich ekip.
2. Zeszły sezon Tottenham zakończył na znakomitym 4. miejscu. Czy uważacie, że ten wynik jest możliwy do powtórzenia? Może liczycie na jeszcze więcej?
- Czwarte miejsce Tottenhamu w zeszłym sezonie było dla nas wielkim sukcesem, a zarazem niesamowitym zaskoczeniem. Po kiepskim sezonie 2008/09, który zakończyliśmy na 8 miejscu (a wszyscy doskonale pamiętamy żarty o naszym fatalnym początku tej kampanii), mało kto spodziewał się, że w następnym zajdziemy tak daleko. Nasza drużyna spisywała się znakomicie. Nadal nie udało nam się wyeliminować wszystkich mankamentów gry, jednak postawa "Kogutów" mogła napawać dumą. Rozbiliśmy Wigan, we wspaniałnym stylu pokonaliśmy Arsenal, Chelsea, czy Manchester City (i to dwukrotnie!). Równie wysoko zawędrowaliśmy w rozgrywkach FA Cup, gdzie odpadliśmy dopiero w półfinale. Ogólnie rzecz biorąc, to był naprawdę udany sezon. Redknapp wprowadził "Koguty" do czołowej czwórki i wierzcie mi: niełatwo będzie nas stamtąd przegonić!
Nowe rozgrywki przynoszą jednak nowe rozwiązania i nie jest powiedziane, że grając na kilku płaszczyznach, w tym w Lidze Mistrzów, będziemy w stanie powtórzyć zeszłoroczny sukces. Oczywiście, stać nas na to. Możemy zajść nawet wyżej, lecz największą przyjemność w kibicowaniu "Kogutom" sprawia ich nieprzewidywalność. Nigdy nie możemy być pewni jak dany mecz się zakończy. Po pięciu rozegranych kolejkach trudno więc jednoznacznie ocenić, na którym miejscu możemy ukończyć rozgrywki. Spytajcie mnie o to samo w 94 minucie spotkania 38 kolejki, a zapewne nadal nie będę tego pewny.
3. Przed sezonem z Arsenalu odszedł William Gallas. Francuz zszokował wszystkich swą decyzją, wybierając odwiecznego rywala Kanonierów, zespół Spurs. Uważacie, że to była dobra decyzja? Wiecie może, czy wystąpi on we wtorkowym meczu ze swoim byłym klubem?
- Harry Redknapp lubi szafować zawodnikami występującymi w defensywie. W dużym stopniu wiąże się to z tym, że nasza obrona przetrzebiona jest przez kontuzje. Od dłuższego czasu leczy się Jonathan Woodgate, problemy z kolanem Ledleya Kinga są powszechnie znane. Ostatnio do tej listy dołączył niestety również Michael Dawson, którego powrót na derbowe spotkanie jest niemożliwy. Patrząc na transfer Gallasa pod tym względem, wydaje się to całkiem sensownym posunięciem. Za darmo ściągnęliśmy bowiem doświadczonego zawodnika, który po okrzepnięciu, może z powodzeniem zastępować wymienionych przeze mnie piłkarzy. Jest jednak i druga strona medalu, o jakiej chciałbym w tym momencie wspomnieć. Serce kibica Tottenhamu przepełnione jest niechęcią do Arsenalu i do wszystkiego co z tym klubem związane. Gallas natomiast przez ładnych kilka lat był częścią Emirates Stadium, wyprowadzając nawet drużynę "Kanonierów" na murawę z kapitańską opaską na ramieniu. Biorąc pod uwagę ten niezaprzeczalny fakt, ja Gallasa na White Hart Lane nigdy nie zaakceptuje. To nie jest zawodnik z mojej bajki. Już w pierwszym meczu przeciwko West Bromwich Albion nie spisał się najlepiej, będąc niemiłosiernie ogrywanym przez napastników WBA. W drugim spotkaniu z kogutem na piersi aż tylu błędów nie popełnił, jednak szczerze - zawodnicy Wolverhampton nie mieli nawet jak przetestować Francuza. Mam nadzieję, że nie będzie mu dane jak na razie wystąpić przeciwko byłym kolegom. Przerwa w treningach tego zawodnika jest w tym momencie aż nadto widoczna.
Gallas podpisał z Tottenhamem jednoroczny kontrakt. Za grę (lub jej brak) zainkasuje 4 miliony funtów. W moim przekonaniu to kasa zmarnowana, którą wydać można było na zawodnika o klasę lepszego. Tylko do Harry'ego Redknappa należy decyzja, czy z Gallasem zwiążemy się na dłużej. A ja mam osobiście nadzieję, że były kapitan Arsenalu nie zagrzeje na White Hart Lane długo miejsca.
4. „Koguty” nie próżnowały w letniej przerwie. Udało się zakontraktować kilku graczy światowej klasy, w tym m.in. wicemistrza świata, Rafaela van der Vaarta. Jesteście zadowoleni z poczynań swojego menedżera podczas letniego okienka transferowego?
- Z tymi światowej klasy zawodnikami to spora przesada. Gallas na takim poziomie nie gra bowiem od lat, o czym kibice Arsenalu jak mało kto wiedzą. Wypożyczony z rosyjskiego Spartaka Moskwa, Stipe Pletikosa, pełni jak na razie funkcję trzeciego bramkarza, przegrywając walkę o miejsce między słupkami z Carlo Cudicinim. Kiedy do pełnej sprawności powróci nasz etatowy golkiper - Heurelho Gomes, Chorwat może nie mieścić się nawet na ławce rezerwowych. Mam jednak wielkie przeczucie, że we wtorek zadebiutuje w barwach Tottenhamu. Sandro to melodia przyszłości, lecz i on (jeśli wierzyć zapowiedziom samego Redknappa) dostanie szansę pokazania swoich umiejętności w derbowym spotkaniu. Brazylijczyk wygrał ze swoją drużyną Copa Libertadores, był kluczową postacią Internacionalu w lidze brazylijskiej, lecz ma dopiero 20 lat i w europejskiej piłce jeszcze tak naprawdę nie zaistniał. O tym czy okaże się naszym wzmocnieniem będzie można debatować za jakiś czas. Na pierwszy plan wysuwa się więc wzmocnienie "last minute" - sprowadzenie na White Hart Lane Rafaela Van der Vaarta. To bardzo mądre posunięcie ze strony włodarzy Tottenhamu i managera naszej drużyny. Holender nie przygotowywał się z nami do sezonu, jednak szybko udowodnił, że może stać się kluczową postacią Hotspur. Z jego adaptacją nie powinno być żadnych problemów. Rafael ma już na swoim koncie asystę w meczu Ligi Mistrzów i pierwszego gola w Premier League, którego zdobył w miniony weekend.
Przejście Van der Vaarta było sporym wydarzeniem na Wyspach. Wszyscy, nawet po zamknięciu okienka transferowego, zastanawiali się, czy dojdzie ono do skutku. Tottenham bowiem bardzo późno wykazał swoje zainteresowanie Holendrem i wszystko zapinane było na sekundy przed zamknięciem okna. Na szczęście angielska federacja piłkarska okazała się tym razem dla nas bardzo przychylna (czego w przeszłości nie okazywała, stąd nasze niepokoje) i zezwoliła Van der Vaartowi zawitać na White Hart Lane. Jeśli tylko zgra się w większym stopniu z drużyną, odrobinę poprawi swoją postawę pod względem kondycyjnym, będzie znakomitym wzmocnieniem pierwszej jedenastki Spurs. To piłkarz, którego na White Hart Lane oczekiwaliśmy od dawien dawna.
Trudno oceniać mi natomiast roszady w składzie Arsenalu. Nie zaszło ich bowiem aż tak wiele. Postanowiliście nieco odświeżyć swoją defensywę, a doświadczonych Sola Campbella, Mikaela Silvestre'a i Williama Gallasa, zastąpiliście zawodnikiem na dorobku - Laurentem Koscielnym oraz byłym piłkarzem Sevilli, Sebastienem Squillacim. To dobre posunięcia, ilość Francuzów w obronie nie uległa zmianie. Nie spodziewałem się jednak odejścia Eduardo, który co prawda Emirates Stadium nie zawojował, lecz był sporym wzmocnieniem waszego składu. Z tego wychodzi, że to do nas trafili lepsi Chorwaci.
5. Kto według Was powinien najdłużej walczyć o tytuł mistrzowski? Czy waszym zdaniem Manchester City może pokusić się o wejście do pierwszej czwórki Premiership, premiującej kwalifikacje do Ligi Mistrzów?
- Nowy sezon nie powinien zbytnio różnić się od poprzedniego, a rywalizacja o mistrzowską koronę rozstrzygnie się pomiędzy Chelsea a Manchesterem United. Pozostałe drużyny, nie ujmując żadnej, są jeszcze zbyt słabe, by w ostatecznym rozrachunku mierzyć się z tymi dwoma firmami. Oczywiście, nie wykluczam niespodzianki, jednak w obecnych warunkach ma ona raczej małe racje bytu. Na razie tylko Chelsea prezentuje godną mistrza Anglii formę, lecz szybko dokoptować powinny do nich "Czerwone Diabły" i to te dwie drużyny będą do ostatniej kolejki walczyć o tytuł.
Manchester City jest dla mnie ogromną zagadką. Nie jestem przekonany, czy wpompowane w kadrowe przemiany pieniądze w tym sezonie zdadzą egzamin. "The Citizens" mogą być groźni w sezonie 2010/11, kiedy ekipa okrzepnie, a poszczególne trybiki zaczną ze sobą współpracować. Oczywiście, jeśli szejkowie będą gotowi czekać aż tak długo. Nazwiska w ich kadrze robią wrażenie, jednak to nie one, a sami piłkarze występują na boisku. Nie takie City groźne jak się ich maluje. Kilka drużyn w tym sezonie już to udowodniło.
6. Który z piłkarzy Arsenalu, według Was, będzie stanowić największe zagrożenie w najbliższym spotkaniu?
- Jeśli chcemy wygrać spotkanie na White Hart Lane, musimy uważać na każdego piłkarza Arsenalu. Wasz manager w spotkaniach Carling Cup często daje pograć zawodnikom drugiego szeregu, jednak nie jest powiedziane, że gwiazdy "Kanonierów" w swojej większości usiądą na ławce. Podobnie jak my cierpicie z powodu urazów kilku kluczowych zawodników, które uniemożliwiają wystawienie najsilniejszej jedenastki. Ciekawie zapowiadać się może pojedynek holenderski: Robin van Persie - Rafael Van der Vaart. Van Persie w zeszłym sezonie udowodnił, że jest zawodnikiem, na którego trzeba zwrócić szczególną uwagę. Do dziś chyba wszyscy mamy w pamięci jego fantastyczny strzał w końcówce spotkania przeciwko Tottenhamowi, który tylko sobie znanym sposobem wybronił Heurelho Gomes. Gdyby nasz golkiper wtedy skapitulował...
Obecnie siła obu drużyn niesamowicie się wyrównała. Tak Tottenham, jak i Arsenal posiadają w składzie piłkarzy potrafiących w pojedynkę wygrać mecz. Jeśli Wenger postanowi dać szansę swoim asom, musimy się mieć na baczności. Rosicky, Nasri czy Fabregas - to nazwiska przemawiające do wyobraźni niemal każdego fana futbolu na ziemi. Lecz i my mamy kim odpowiedzieć.
7. Arsenal spotykał się z Tottenhamem już wiele razy. Które spotkanie tych klubów najbardziej utknęło Wam w pamięci?
- Cudownych pojedynków między tymi drużynami było co niemiara. Jeśli jednak spotykamy się w Carling Cup, nie sposób nie przypomnieć sobie lania, jakie sprawiliśmy wam 23 stycznia 2008 roku, kiedy rozgromiliśmy Was aż 5:1. Po meczu Arsene Wenger wspominał coś, że Carling Cup nie było jego priorytetem, a wynik nie do końca odzwierciedlał postawę jego piłkarzy na boisku. Wspaniale podsumowało go wtedy "The Sun", twierdząc, że faktycznie wynik nie odzwierciedlał gry, a Tottenham powinien wygrać zdecydowanie wyżej. Niestety, kilku zawodników z jedenastki, która wybiegła wtedy na murawę w Londynie już na White Hart Lane nie ma, a ci którzy pozostali, nie prezentują najwyższej formy. Mowa tu przede wszystkim o Lennonie, będącym jeszcze nie tak dawno motorem napędowym naszego zespołu. W obecnej dyspozycji Aaron jest cieniem samego siebie. W podobnym tonie możemy się wypowiadać o niegdyś czołowym napastniku Hotspur - Robbie Keane'ie. Na szczęście coraz lepiej prezentuje się Jermaine Jenas, mający patent na pokonywanie bramkarzy Arsenalu.
W tym samym roku mierzyliśmy się jednak jeszcze raz z Arsenalem i to spotkanie również utkwiło w mojej pamięci. Przegrywaliśmy już 4:2, by w samej końcówce doprowadzić do wyrównania. O takich meczach się zwyczajnie nie zapomina. To są chwile, w których człowiek jest dumny z noszenia koguta na piersi.
8. Następne dwie kolejki ligowe, to dwa hitowe spotkania z udziałem aktualnych Mistrzów Anglii. W najbliższą sobotę Chelsea zagości na City of Manchester Stadium, a tydzień później na Stamford Bridge podejmie Arsenal. Jak typujecie te dwa spotkania?
- City jak już wspomniałem nie prezentuje najwyższej formy, jednak w spotkaniu przeciwko Chelsea może w końcu wypalić. Jeśli "The Blues" zagrają na swoim optymalnym poziomie, ekipa z Eastlands, nawet na własnym boisku, może być bez szans. Mecz Chelsea - Arsenal natomiast to spotkanie derbowe, a te, jak doskonale wiemy z naszych rywalizacji, rządzą się swoimi prawami. Nie sposób wytypować faworyta. Zadecyduje dyspozycja dnia, choć nie ukrywam, że najbardziej cieszyłbym się z podziału punktów.
Rozmowę przeprowadził: Matt










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 































